Półcień zakryje księżyc 10/11.02.2017

Foto : Info Meteo ( Elbląg ) 16.09.2016

/// W nocy z 10 na 11 lutego będziemy ponownie świadkami półcieniowego zaćmienia księżyca, tym razem nieco głębszego niż tego co widzieliśmy we wrześniu ubiegłego roku /// Polski astrobloger wyjaśnia …

Półcieniowe zaćmienia Księżyca jak z pewnością większość czytelników się orientuje, należą do tych zdecydowanie najmniej widowiskowych, a w przypadku zbyt niewielkiej fazy maksymalnej pozostają one wręcz kompletnie poza możliwością dostrzeżenia przy obserwacji wizualnej, ujawniając drobne różnice w jasności tarczy Srebrnego Globu dopiero przy zestawieniu fotografii wykonanych na jednakowych ustawieniach ekspozycji. Zaćmienia półcieniowe stają się bardziej interesujące dopiero wówczas, gdy ich faza maksymalna staje się znacząca, zbliżona do początku fazy częściowej gdy tarcza ewidentnie zaczyna być “wygryzana” poprzez nasuwający się na Księżyc cień Ziemi. Tak też stanie się tym razem, a widoczność będzie bardzo porównywalna z ubiegłorocznym zaćmieniem, z delikatną korzyścią na rzecz tego nadchodzącego.

16 września 2016 roku podczas maksimum tarcza Srebrnego Globu zanurzyła się w ziemskim półcieniu w 90%. W tamtych momentach oraz przez około plus minus pół godziny względem maksimum nawet nieuzbrojonym okiem możliwe było wypatrzenie pociemnienia nasuwającego się od północno-zachodniej krawędzi księżycowej tarczy, a fotografie wykonywane na krótkich ekspozycjach tym bardziej pozwalały się przekonać o trwającym zjawisku.
Tym razem faza maksymalna stanie się jeszcze większa, bo wyniesie aż 98% – a to z kolei oznacza, że Księżyc niemal wstąpi w strefę cienia głównego. Obrodzi to jeszcze wyraźniejszym pociemnieniem północno-zachodniej i północnej części tarczy niż poprzednim razem, co biorąc pod uwagę łatwą dostrzegalność minionego zaćmienia półcieniowego uczyni je tym bardziej wartym uwagi wśród obserwatorów i fotografów. Nie można wprawdzie oczekiwać wizualnych doznań równie porywających co podczas zaćmień całkowitych czy choćby częściowych o umiarkowanych fazach maksymalnych, ale znowu na tle wielu słabszych zaćmień półcieniowych pozostających poza możliwościami widzenia ludzkiego oka, lutowe zjawisko uwidoczni się na tyle wyraźnie, by warto było zarwać weekendową noc…
…bo o zarwaniu nocy musimy tutaj mówić w pełnym tego słowa znaczeniu. O ile ostatnim razem we wrześniu niemalże identyczne zjawisko przypadło w piątkowy wieczór będąc najlepiej dostrzegalnym około godz. 20:50, tak tym razem godziny będą, jak to nazywam, przyzwoite inaczej. Kontakt P1 i tym samym początek wchodzenia Księżyca w półcień nastąpi o godz. 23:34 CET (dla nas jeszcze będzie to 10 lutego). Z powodu niewielkich zmian jasności i dopiero początkowych chwil tej jedynej tym razem fazy zaćmienia, zjawisko nie będzie wówczas jeszcze w zasięgu naszych oczu, mimo, że Księżyc będzie już zawieszony ponad 45 stopni na niemal południowym niebie. Podobnie jak przed pięcioma miesiącami, pierwszych efektów trwającego zaćmienia powinniśmy się spodziewać na około 30-40 minut przed fazą maksymalną, to jest od 01:10 CET (już 11 lutego)
Faza maksymalna zaćmienia (0,98%) nastąpi  o godz. 01:43 CET
Źródło